pogłoski o mojej śmierci

były mocno przesadzone, jak powiedział Mark Twain.

Jak tylko uporam się z paroma problemami, wrzucę więcej, albowiem praca -jak to się mówi- wre.
Dziś kilka kresek o biernym paleniu.
Nigdy nie przepadałem za papierosami. Oba rysunki są, że tak powiem, z życia wzięte, poza tym, że moja mama nie nosiła maski przeciwgazowej (wręcz przeciwnie). Za to ja: owszem. Chyba chciałem coś rodzicom przez to powiedzieć, ale moja aluzja trafiała w pustkę, jak mi się wydaje.

3 komentarze:

mikolaj pisze...

też bym zapalił, ale nie mam odwagi, chyba że niedaj boże będę miał przejebane jak John Constantine to wtedy niemając nic do stracenia zacznę... a obrazki spoko, z czasem kreska się oczyści i będzie giotara na maxa

mist-eR Be pisze...

Dzięki,
niektóre kreski wycieram gumką w ramach oczyszczania ;)

Marta pisze...

Wiedziałam, że kiedyś poruszysz kwestię papierosa w swoich rysunkach. Dobrze:-) Pozdrawiam i wszystkiego dobrego na Nowy R.